Main Content RSS FeedNajnowszy tekst

Cisco VPN Client vs OS X Lion

Po pojawieniu się nowej wersji systemu OS X, Lion, odczekałem troszkę aż system zostanie odpowiednio przetestowany przez użytkowników, pojawią się poprawki i aktualizacje które zapewnią w miarę stabilną pracę. Po pojawieniu się 12.10.2011 najnowszej wersji 10.7.2 postanowiłem już dłużej nie czekać. Spodziewałem się że jakieś aplikacje mogą nie zadziałać, a aplikacje klienckie do VPN’ów były na czele tej listy, no i nie pomyliłem się :) Czytaj dalej..

Starsze teksty

SVN synchronizacja i export

Systemów kontroli wersji jest dostępnych na rynku wiele i nie będę się starał nikogo przekonać do tego czy innego rozwiązania. Każdy system ma swoje wady i zalety, a w większości przypadków wybieramy to co nam najbardziej odpowiada, albo po prostu jest to kwestia przyzwyczajenia. Osobiście od dawna już korzystam z Subversion czyli w skrócie poczciwego SVN’a i o nim chciałem paroma przemyśleniami się podzielić.

Tak jak już wspomniałem każdy system ma swoje wady i zalety. Może nie tyle o wadach co pewnych brakach chciałem, dla potomnych (albo raczej własnej sklerozy), napisać. W codziennym użyciu najbardziej doskwiera mi brak dwóch funkcji:
- automatycznego dodawania się i kasowania plików skasowanych/dodanych lokalnie do repozytorium
- możliwości wykonania eksportu tylko tych plików które zostały zmienione pomiędzy jakimiś rewizjami (najczęściej pomiędzy jakąś rewizją a najnowszą)

W tym celu napisaliśmy wspólnie z Marcinem dwa skrypty, które całą tą magię wykonują za nas:

- svn-sync (autorstwa Marcina)
- svn-changes (moje dzieło)

svn-sync porównuje strukturę plików w katalogu roboczym i w repozytorium, po czym automatycznie dodaje brakujące (nowe) pliki do repozytorium i usuwa te które zostały lokalnie skasowane. Wywołuje się po prostu:

svn-sync – w katalogu roboczym, po czym można spokojnie „commitować” swoje zmiany

svn-changes wykonuje svn diff -r REV:REV –summary i na podstawie listy zmian generuje odpowiedni export w katalogu roboczym, wywołanie:

svn-changes -r x:y – gdzie x i y to numery rewizji, albo odpowiednie stałe np. HEAD

Pliki najlepiej umieścić sobie w katalogu /usr/bin i nadać im prawo wykonywania (chmod +x).

Google Chrome już stabilnie na Linuxie i Mac’u

Jakiś czas temu pisałem o pojawieniu się przeglądarki od Googla na systemy Linux i Mac. Właściwie od tamtego czasu nie używam już innego programu do surfowania na moim poczciwym Ubuntu. Firefox został właściwie tylko do celów developerskich. Nawet będąc jeszcze w fazie beta, Chrome zyskał na tyle moje uznanie że niemal od razu stał się moją domyślną i tą jedyną przeglądarką. Od ostatniego tekstu, wiele się zmieniło. AdBlock dla Chrome’a został solidnie dopracowany i mimo że nadal wiele z jego funkcjonalności działa jako beta zastąpił AdThwarta. Błyskawicznie pojawiły się pluginy na których brak narzekałem, czyli MeasureIt i klon Colorzilli, EyeDropper. To wszystko, w połączeniu z prędkością działania samej przeglądarki bije na głowę aplikację Mozilli (przynajmniej na razie). Czytaj dalej..

Linux – a jednak to proste!

Linux to mój podstawowy system do pracy już od ładnych kilku lat. Nie, nie jestem administratorem. Pracuję na Linuxie na moim laptopie – programuję, projektuję, mailuję, etc. Żeby było jasne – nie należę do grupy użytkowników (powinienem raczej napisać fanatyków) „wyznających” system – uważam że system służy do pracy. Dlatego też nie będę próbował nikogo przekonać że któryś system jest lepszy od pozostałych, chociaż pewnie będzie mnie kusiło. Chcę tylko na przykładzie z własnego podwórka pokazać że Linux jest jednak dla ludzi, co więcej, w codziennej pracy przysparza jednak mniej problemów i kłopotów. Czytaj dalej..

VoD.onet.pl… w lodówce?!

Ostatnio gdzie się nie obejrzę wszyscy trąbią o nowym wynalazku ze stajni ITI – vod.onet.pl (dla tych co nie wiedzą VoD = Video on Demand). Zaczeło się… Właściwie to nie wiem kiedy, ale ja pierwszy raz obejrzałem jakiś czas temu w weekendowym „dzień dobry tvn” jak Panowie Edward Miszczak i Łukasz Wejchert opowiadali o swoim „nowatorskim” dziecku. Zaraz potem reklamy onetowego VoD pojawiły się w radiu i innych mediach. Ostatnio korzystając z uroków urlopu (i kompletnego braku internetu, ale o tym później) wziąłem się za lekturę gazet. W moje ręce trafił Przekrój. Czytając kolejne artykuły dotarłem do wywiadu Pana Najsztuba „Ewangelia według pilota” (Przekrój z 23.02.2010). Poważny tytuł, poważni panowie: Piotr Najsztub i Edward Miszczak, od lat związani z rynkiem mediów: prasy, radia i telewizji – spodziewałem się naprawdę gorącej dyskusji. Czytaj dalej..