Tematu żagli jeszcze tutaj nie poruszałem. Od wielu już lat (pamięć podpowiada mi że już od prawie 20…) regularnie, praktycznie co sezon odwiedzam Krainę 1000 Jezior i oddaję się pasji żeglowania. Przez prawie dwie dekady czasu które pamiętam, Mazury niezmiernie się zmieniły. Czy na korzyść czy nie, to już kwestia dyskusyjna –  nie mnie to oceniać. Infrastruktura została mocno rozbudowana (to nawet dobrze), ale przy okazji bardzo skomercjalizowana.

Tęsknię do czasów, kiedy nocowaliśmy „w krzakach” i rano nie przybiegał „parkingowy” z opłatą portową, w miejscu gdzie nawet zbitego z desek pomostu nie ma, o sanitariatach nie wspominając. Tęsknię za okresem kiedy brało się saperkę, papier nawigacyjny w kieszeń i gałązkę do odganiania komarów i w spokoju można było w środku lasu użyźniać glebę… Teraz spacer do lasu przypomina slalom gigant, pomiędzy workami ze śmieciami, leżącymi co kilka metrów zużytymi kawałkami papieru i tym co przykrywają.

Cisza, albo spokojne wieczorne ogniska z gitarą to też już rzadkość. Odeszły na rzecz wszędobylskiego jazgotu dobiegającego z super jachtów żaglowych i motorowych wyposażonych w sprzęt Hi-Fi o mocy porównywalnej do tego w klubach dyskotekowych.

Coraz mniej też można spotkać żeglarzy, prawdziwych pasjonatów, w porozciąganych swetrach, z tygodniowym zarostem, na łajbach z duszą, burłaczących przez kanały, machających pagajami i włóczącymi się bez pośpiechu po całym szlaku (i nie tylko). Teraz panuje rewia mody – ubrania HenryLloyd, Nautica, jachty z ultralekkich włókien szklanych, konkurs o to kto ma mocniejszy silnik i codzienne wyścigi o najlepsze miejsce w porcie.

Duch żeglarstwa, taki do którego czuję sentyment, moim zdaniem powoli zanika. Jedną z ostatnich ostoi żeglarstwa, miejsce z klimatem unikalnym na skalę światową była sztynorcka Zęza – którą parę lat temu zlikwidowano… Przepraszam – przeniesiono, z pamiętnej zadymionej, zatłoczonej piwnicy, do baraku. Zęza jaką pamiętam to miejsce gdzie piwo piło się w ścisku i często na stojąco, siedziało się na drewnianych kozłach, jadło podłe (czyt. najlepsze na świecie) pierogi z truskawkami. Miejsce które zamykano o świcie, gdzie nie potrzebne były koncerty, bo co wieczór zabawa trwała w najlepsze przy akompaniamencie kliku, kilkunastu gitar i grających wspólnie całkowicie obcych sobie osób. Miejsce tak zadymione, że po wejściu oczy łzawiły przez godzinę, a w powietrzu można było powiesić siekierę.

Od kiedy Zęza została zastąpiona przez snobistyczną piwniczkę z winami, żeglarzy w Sztynorcie mocno ubyło. Zatłoczony kiedyś port, ostatnio jak go widziałem, świecił pustkami. Osobiście też przestałem tam zawijać. Ale może niepotrzebnie tak szybko postawiłem krzyżyk na sztynorckim porcie. Chyba ktoś zauważył co się dzieje i poszedł po rozum do głowy.

Od zeszłego roku możemy cieszyć się nową Zęzą. Niestety nie miałem osobiście okazji podziwiać nowej aranżacji, ale zdjęcia wyglądają obiecująco. Na pewno nie będzie to ta sama tawerna, której za wystrój starczały gołe cegły na ścianach i miała charakter sama w sobie.

Ale charakter i klimat czasami można stworzyć. Komuś w Sztynorcie zaczęło na tym bardzo zależeć, co więcej napięty kalendarz imprez żeglarskich i koncertów z szantami tylko to potwierdza. Zobaczymy jak będzie wyglądało oblężenie portu w tym sezonie. Planuję osobiście to sprawdzić. Pozostaje mi tylko życzyć, żeby za parę lat o nowej Zęzie krążyły takie opowieści jakie krążą dzisiaj o tej starej i żeby żeglarze darzyli ją takim samym sentymentem.

Zeza
Stara Zęza
Nowa Zeza
Nowa Zęza

Nowa Zeza
Nowa Zęza

Sztynort w komercjalizacji podąża śladem całych Mazur. Na szczęście ktoś przypomniał sobie o żeglarzach i niepowtarzalnym klimacie jaki tworzą. Tęsknię za starymi, „dzikimi” Mazurami, ale chyba trzeba się pogodzić z nowym porządkiem. Zobaczymy co ciekawego zbliżający się sezon nam przyniesie.

This article has 2 comments

  1. Wiesio

    Do zobaczenia w nowej „Zęzie” … Zobaczymy czy ma klimat tej starej. Choć osobiście jestem sceptyczny. Klimat tworzy brać żeglarska, ta dla której Sztynort stał się portem zbyt drogim …

  2. Hannah

    Witam! Jestem antropologiem z Manchesteru badajacym Sztynort i Zeze. Ciekawilo mi twoj post. Czy moglabym wiedzic kim jestes, co ci wiaze ze Sztynortem, i jak wpadles na pomysl pisac ten artikul?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.