Jakiś czas temu pisałem o pojawieniu się przeglądarki od Googla na systemy Linux i Mac. Właściwie od tamtego czasu nie używam już innego programu do surfowania na moim poczciwym Ubuntu. Firefox został właściwie tylko do celów developerskich. Nawet będąc jeszcze w fazie beta, Chrome zyskał na tyle moje uznanie że niemal od razu stał się moją domyślną i tą jedyną przeglądarką. Od ostatniego tekstu, wiele się zmieniło. AdBlock dla Chrome’a został solidnie dopracowany i mimo że nadal wiele z jego funkcjonalności działa jako beta zastąpił AdThwarta. Błyskawicznie pojawiły się pluginy na których brak narzekałem, czyli MeasureIt i klon Colorzilli, EyeDropper. To wszystko, w połączeniu z prędkością działania samej przeglądarki bije na głowę aplikację Mozilli (przynajmniej na razie).

Stabilna wersja przeglądarki Googla, właściwie wiele nie zmieniła. Przynajmniej poza zniknięciem znaczka „beta” wizualnie nie zauważyłem żadnych zmian. Już wcześniej aplikacja zachowywała się całkowicie stabilnie i nie przypominam sobie, żeby wykonała jakiś nieprzewidziany manewr. Na pewno ma parę niedociągnięć, i pomimo zastosowania tego samego silnika co Safari zdarza się Chrome’owi zachować nieco inaczej niż jego WebKitowy brat (siostra? :) ). Ale są to sytuacje naprawdę niezmiernie rzadkie i nie wpływają w ogóle na komfort i poprawność pracy.

Jedyną rzeczą na którą mogę troszkę ponarzekać jest narzędzie dla developerów, a konkretnie konsola JavaScriptu. Wbrew temu co wcześniej (nieco euforycznie) napisałem jednak Firebug jest zdecydowanie wygodniejszy w kwestii debugowania kodu JS. Oczywiście i na to jest rada – wystarczy doinstalować sobie wtyczkę Firebug Lite i mamy klasycznego Firebuga w naszej przeglądarce. Co prawda mnie takie rozwiązanie nie bardzo odpowiada i osobiście nie używam, ale sam fakt, że taka możliwość istnieje jest godzien uznania.

Tak jak już wspomniałem, Chrome stał się ponad pół roku temu moją domyślną przeglądarką, a z racji tego czym się na co dzień zajmuję – podstawowym narzędziem pracy. Nie mogę napisać że nigdy już nie wrócę do Firefoxa (zwłaszcza, że wersja 4 podobno ma być rewolucyjna), ale jak na razie nie widzę konkurencji dla Googla. Firefox niestety z każdą aktualizacją robi się coraz cięższy, coraz wolniej się uruchamia i coraz mniej przyjemnie się z nim pracuje (a niestety testy aplikacji ciągle na wszystkich przeglądarkach robić trzeba, od Chrome’a do Firefoxa, przez Safari o Explorerze już nawet nie wspominając).

Cieszy mnie również fakt, że IE nieprzerwanie traci udział w rynku przeglądarek, co więcej Chrome zaczyna dokuczać aplikacji Mozilli. Na tle niewielkich wzrostów czy spadków w statystykach pozostałych przeglądarek, potrojenie liczby użytkowników Chrome’a od zeszłego roku to naprawdę imponujący wynik. Oby tak dalej…

Na koniec w ramach ciekawostek, interesująca wizualizacja prędkości działania Chrome’a.

Przeglądarkę Chrome dla Linuxa można pobrać tutaj.

This article has 3 comments

  1. PROZAK

    Google Chrome, nie wiem jak teraz gdy już z niej nie korzystam, ale był problem z wyłączeniem jako domyślna więc wyrzuciłem z mojego Ubuntu i wolę Operę a w zastępstwie Firefox

  2. fonfi

    @PROZAK

    Nie przypominam sobie takiej przypadłości :)
    Obecnie też już nie korzystam, przerzuciłem się chwilowo na jabłka i Safari, ale Chrome który mam zainstalowany na MacOS działa naprawdę super (często nawet lepiej niż samo Safari) i nie zauważyłem żadnych problemów. Z Opery nie korzystam, bo się standardów nie trzymają, tyle że ładne i interfejs fajny… A Firefox, jak Firefox, czekamy na nową wersję, bo ta już się strasznie ociężała zrobiła (ale beta 4 działa naprawdę przyzwoicie, tyle że to ciągle beta ;) )

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.